Zwiacowcy w marcu

January 30th, 2010
Wydawnictwo Jaguar z przyczyn niezależnych od siebie musiało przesunąć premierę V tomu Zwiadowców - Czarnoksiężnika z Północy - na 10 marca (pierwotnie książka miała się ukazać 24 lutego). Szósty tom ma ukazać się na przełomie maja i czerwca. Autorem cyklu jest John Flanagan. Od wydarzeń opisanych w Bitwie o Skandię minęło pięć długich lat. Will, niegdyś uczeń Halta, dziś sam jest pełnoprawnym zwiadowcą. Wraz z dawną towarzyszką Alyss, wyrusza na północne rubieże, by zbadać niepokojące pogłoski o mających tam miejsce, dziwnych wydarzeniach. Pozbawiony wsparcia tych, do których obecności przywykł, Will stara się dociec prawdy o mitycznym Czarnoksiężniku, który ponoć objął we władanie okoliczne ziemie. Nawet Halt, choć jego doświadczenie nie ma sobie równych, nie był w stanie przygotować swojego ucznia na spotkanie z istotami rodem z najgorszych koszmarów! Zagubiony w bezkresnych lasach, ścigany przez echa i dziwne, okryte mgłą sylwetki, Will zadaje sobie pytanie #8211; czy magia naprawdę istnieje?

20 lat to kawał czasu - Rozmowa z Tomaszem Szponderem

January 30th, 2010
Rozmowa z Tomaszem Szponderem, prezesem Domu Wydawniczego Rebis Wczoraj (27 stycznia) odebrał pan nagrodę #8222;Wydawca Roku 2009#8221; przyznaną przez #8222;Bibliotekę Analiz#8221;. Serdecznie gratulujemy! Co w pana ocenie zdecydowało o przyznaniu tego wyróżnienia? Sam nie wiem#8230; Może Wysoka Kapituła chciała jakoś w końcu nagrodzić któreś z wydawnictw powstałych w nowej Polsce, po 1989 roku? A że należymy do najstarszych spośród nich (w tym roku minie 20 lat od rozpoczęcia działalności Rebisu) to padło na nas? Może dostrzeżono nasz szeroki profil wydawniczy: od ambitnej literatury, wśród której nie brakuje m.in. noblistów, poprzez komercyjną beletrystykę, szeroko rozumianą psychologię, aż po książki historyczne. Może doceniono starania, jeśli chodzi o techniczną jakość wydawanych książek czy też opracowania redakcyjnego, a może generalną zasadę działania fair play (tradycyjnie zwaną solidnością kupiecką), którą staramy się wdrażać w kontaktach z naszymi kontrahentami? A może wzięto pod uwagę widoczne starania promocyjne? Nie wiem, w każdym razie serdecznie Wysokiej Kapitule w imieniu całej załogi dziękuję. Nagrody #8222;Wydawca Roku#8221; odbierają tradycyjnie szefowie nagrodzonych wydawnictw, lecz jest ona przyznawana za dokonania całej firmy. Kogo w zespole Rebisu szczególnie wyróżniłby pan i uznał, że przyczynił się najbardziej do tego sukcesu? Nasza podstawowa siła to umiejętność działania zespołowego. Już kilkanaście lat działamy praktycznie w tym samym składzie i generalnie nasz zespół tworzą ludzie, którzy znają się na swojej pracy, są w nią zaangażowani i identyfikują się z firmą. Stąd nie chciałbym nikogo wyróżniać, może oprócz drugiego członka zarządu, Grażyny Szponder, która daje nam duże oszczędności w funduszu płac, spełniając kilka różnych funkcji, m.in. koordynatora okładek i opracowania graficznego, administratora systemu komputerowego, dodatkowego pracownika działu księgowości, a czasem także poszukiwacza ciekawych praw autorskich. Prościej mi będzie przedstawić kierowników poszczególnych działów. Sekretarzem redakcji jest Dorota Strzałko, szefem produkcji Michał Lisowski, szefem sprzedaży Ireneusz Szymański, a promocji Bogusław Tobiszowski. Wszyscy oni pełnią te funkcje od ponad 16 lat. Główna księgowa to Bogumiła Wilanowska. Za zakup praw autorskich i plan wydawniczy odpowiadam osobiście. Jak pan ocenia dwudziestoletnią już historię Rebisu, jakie momenty były najważniejsze, jakie zwrotne, jak można podsumować osiągnięcia firmy? Tak, te prawie 20 lat to kawał czasu i wiele było ciekawych momentów. Z pewnością sam moment narodzin #8211; założyliśmy firmę wspólnie z Tadeuszem Zyskiem. Formalnie oficyna zaczęła działać od 1 sierpnia 1990 roku. Pierwszą książką były #8222;Pasożyty umysłu#8221; Colina Wilsona, wydane w grudniu. Była to zresztą książka, która w jakiś sposób symbolizowała późniejszą drogę rozwoju i szeroki profil Rebisu #8211; z jednaj strony była to powieść s-f, a z drugiej pozycja filozoficzna. O ówczesnym profilu wiele mówią też największe hity Rebisu z tych pierwszych lat #8211; z jednej strony #8222;Magia seksu#8221; Grahama Mastertona, a z drugiej #8222;Przebudzenie#8221; Anthony#8217;ego de Mello. W wieku żłobkowym, gdzieś wiosną 1992 roku, mieliśmy pierwszy moment krytyczny #8211; o mało nie zbankrutowaliśmy, kiedy to w ciągu paru miesięcy padła połowa ze współpracujących z nami najważniejszych hurtowni i dosłownie z żadnej z nich nie odzyskaliśmy ani złotówki zadłużenia. Na szczęście dzięki hitom i łaskawości kontrahentów jakoś ten najtrudniejszy moment przetrwaliśmy #8211; kosztowało mnie to tylko sporo nieprzespanych nocy. Trzeci ważny moment to osiągnięcie wieku przedszkolnego #8211; po trzech latach współpracy mój wspólnik zapragnął samodzielności i odszedł z Rebisu, a firmę zaczęliśmy prowadzić wspólnie z żoną (było to w grudniu 1993 roku). To ona skomputeryzowała firmę, i to w tym czasie zaczęło się też powolne modyfikowanie jej profilu. Druga połowa lat 90-tych - czyli wiek wczesnoszkolny - to szalona popularność w Polsce Williama Whartona. Nikt przed, ani po nim nie dominował nigdy w takim stopniu na krajowych listach hitów i nie przyciągał przez niemal dziesięć lat tysięcznych tłumów na spotkania. Podróże promocyjne z tym autorem były zresztą jednym z moich większych przeżyć #8211; pokazywały dobitnie sens pracy wydawcy i dawały do niej ogromną motywację. Nie ulegliśmy jednak wtedy chęci szybkiego konsumowania łatwych zysków, tylko konsekwentnie poszerzaliśmy program. To w latach 1997-1999 ruszyło kilkanaście nowych serii, głównie psychologicznych, które pozwoliły nam nadal rozwijać firmę mimo spadku popularności Whartona po roku 2000. W ten sposób weszliśmy w wiek gimnazjalny jako w pełni ukształtowany wydawca o szerokim profilu. Kolejny ważny moment to rok 2005, czyli wiek licealny i wejście na pole książki historycznej. Działania te zaczynaliśmy z pewną nieśmiałością, no bo niby o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w historii ludzkości napisano już wielokrotnie i było kilka wydawnictw specjalizujących się w tej tematyce. Tymczasem okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Pozyskaliśmy wiele bardzo interesujących tytułów, nie tylko z zakresu historii współczesnej, a sprzedaż niektórych z nich, jak #8222;Monte Cassino#8221; Matthew Parkera czy #8222;Zamachu#8221; Tadeusza A. Kisielewskiego osiągnęła ponad 40 tys. egz.. Oczywiście jest też trzech panów S (Suworow, Sołonin i Sołżenicyn), którzy przybliżają nam zasady działania państwa naszego wielkiego sąsiada ze Wschodu. Niezwykle istotnym elementem tej swoistej #8222;historycznej inwazji#8221; była też historia sztuki, konik Grażyny, a #8222;Historia piękna#8221; pod redakcją Umberto Eco, to jeden z naszych najpopularniejszych tytułów, ze sprzedażą ponad 55 tys. egz. Dziś, w wieku studenckim, stoimy na progu poszerzenia działalności o książki audio i w formie e-booka, a także planujemy włączenie kolejnych podręczników akademickich do naszej oferty. Dzięki swojej działalności osiągnął pan pozycję znaczącego autorytetu na naszym rynku książki. Jakie sprawy #8211; z pana perspektywy #8211; są obecnie najważniejsze dla naszego środowiska? Absolutnie nie czuję się autorytetem i nie widzę jakichś wielkich barier rozwojowych w naszym segmencie rynku. Oczywiście wolałbym, żeby zerowy VAT utrzymany był jak najdłużej, a koszty egzemplarzy obowiązkowych zmniejszyły się, ale nie są to dla rynku książki sprawy życia czy śmierci. Przydałaby się też ze strony władz państwowych większa aktywność, a raczej większe dofinansowanie promocji czytelnictwa, bibliotek i przekładów polskiej literatury. Istotna jest na pewno możliwość powstanie większej liczby silnych sieci detalicznych na rynku. Dziwi mnie też na przykład niewielka liczba wspólnych działań wśród niezależnych księgarzy, co skutkuje często biadoleniem i próbami załatwiania spraw rynku za pomocą bezsensownych regulacji ustawowych. Czy wierzy pan, że nasze środowisko może się do tego stopnia zintegrować, aby razem te problemy rozwiązać lub wywierać presję na administrację, aby podjęła działania zgodne z naszymi oczekiwaniami? To zależy, czy nasze problemy i oczekiwania są wspólne. Na pewno starania o zerowy VAT w następnych latach mogą zjednoczyć wszystkich. Także sprawa obniżenia kosztów egzemplarzy obowiązkowych, ale już ustawa o książce dzieli wyraźnie środowiska wydawców i księgarzy. Mamy w Polsce wolny rynek, także w sferze kultury, i nikt jakoś nie usiłuje regulować cen czasopism, biletów do kina czy teatru. Skąd nagle marzenia o tym, żeby robić to na siłę właśnie z książkami? Rozmawiał Piotr Dobrołęcki

Po gali w Bibliotece Narodowej Nagrody „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”

January 30th, 2010
Już po raz ósmy #8222;Magazyn Literacki KSIĄŻKI#8221; przyznał nagrody najlepszym książkom minionego roku. W środę, 27 stycznia w Sali Darczyńców Biblioteki Narodowej, w obecności ok. 200 osób z branży wydawniczej: wydawców, dystrybutorów, księgarzy, bibliotekarzy oraz autorów, a także przedstawicieli mediów uhonorowano zarówno wydawców, jak i publikacje nagrodzone w ciągu roku tytułem #8222;Książki miesiąca#8221;. Prowadzący galę redaktor naczelny #8222;Magazynu Literackiego KSIĄŻKI#8221; Piotr Dobrołęcki ogłosił także, które spośród wytypowanych w ten sposób najciekawszych publikacji minionych 12 miesięcy zasłużyły, w opinii redakcji miesięcznika, na miano #8222;Książek Roku#8221;. Listę #8222;Książek miesiąca#8221; oraz informację o #8222;Książkach Roku#8221; można znaleźć tutaj. Tradycyjnie przyznano również nagrodę dla Wydawcy Roku, którym wybrano tym razem poznański Dom Wydawniczy Rebis. Zachęcamy do lektury wywiadu z jego prezesem Tomaszem Szponderem. Natomiast po raz pierwszy przyznaliśmy tytuł Wydarzenie Roku. Za nową jakość w promowaniu książek audio został nim uhonorowany serwis Audioteka.pl. Już jutro w sersie Rynek-Książki.pl będziecie Państwo mogli przeczytać rozmowę z Marcinem Beme podsumowującą pierwszy pełny rok działalności serwisu audioteka.pl. Do uczestników gali list wystosował minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Jego treść poniżej: Pan Piotr Dobrołęcki Redaktor Naczelny Miesięcznika Magazyn Literacki KSIĄŻKI Szanowni Państwo, Serdecznie dziękuję za zaproszenie na uroczystość wręczenia nagród wybitnym twórcom książek. Niestety, z uwagi na wcześniej przyjęte zobowiązania, nie mogę osobiście uczestniczyć w dzisiejszym spotkaniu. Przyznana już po raz ósmy nagroda Książki Roku oraz będąca jej uzupełnieniem nagroda Książki Miesiąca w sposób znaczący wspierają rozwój czytelnictwa w Polsce. Z satysfakcją dostrzegam, iż rynek księgarski rozwija się dynamicznie, o czym świadczy duża liczba nominacji w tegorocznej edycji. Opublikowane biografie #8222;To moja droga#8221; oraz #8222;Międzynarodowy komunista#8221; przybliżają historię życia osób tak mocno związanych z kulturą #8211; Jerzego Borejszy i Jacka Kaczmarskiego. Dzięki zgromadzonym materiałom widzimy postacie nietuzinkowe, skomplikowane, a przez to w jakiś sposób stale fascynujące. Przepiękna, tajemnicza powieść #8222;Historia Edgara#8221; przypomina jak niezwykle ważna może być relacja między człowiekiem, a jego najwierniejszym przyjacielem #8211; psem. Wśród nagrodzonych książek znajduje się także publikacja Wydawnictwa C.H. Beck pozwalająca poznać, jakże często skomplikowany, świat systemu prawa polskiego. Warto wreszcie powiedzieć, że książka to także popularyzacja piękna #8211; zarówno duchowego, jak i otaczającego nas świata. Pokazuje to będący fotograficzno-literacką opowieścią album o Ars i św. Janie Marii Vianneyu. Na zakończenie nie mogę nie wspomnieć o tegorocznej nagrodzie specjalnej dla Domu Wydawniczego REBIS #8211; wydawnictwie, które nie tylko nie boi się poruszać trudnych, w tym historycznych tematów, ale które potrafi także przynieść czytelników rozrywkę w najlepszym gatunku. Gratulując wydawcom, autorom i ilustratorom zdobytych nagród, Życzę wielu kolejnych sukcesów zawodowych. Bogdan Zdrojewski

Zbawienne skutki pewnego wylewu Wisły

January 30th, 2010
Czy to możliwe, aby losy czterech udręczonych samotnością osób odmieniły się w dwa dni? Tak, a wszystkiemu winna Wisła, która właśnie wylała z brzegów, zatapiając bloki warszawskiej dzielnicy Powiśle i splatając nierozerwalnie życie bohaterów książki Trafiona - zatopiona. Ukazująca się 29 stycznia powieść Anny Fryczkowskiej* Trafiona - zatopiona to opowiadana wielogłosowo, przez dwie kobiety i dwóch mężczyzn, historia przepełniona ludzkimi pragnieniami i nadzieją. Czyimi? Besi, trzydziestoparoletniej gospodyni domowej, pełnej frustracji matki dwóch córek, która siłą rozpędu pcha swój kierat do momentu, gdy jej mąż nagle znika. Nie żyje? Odszedł do kochanki? Agaty, studentki i mieszkanki Powiśla, która niedawno przeprowadziła się ze wsi do Warszawy. Tu w jej życiu pojawia się mężczyzna, z którym wolałaby się jak najszybciej rozstać. Chudego, dwudziestoletniego sąsiada Agaty, dziwaka i hipochondryka, który ma wrażenie, że słyszy ludzkie myśli. Musi nagle dopuścić do swego świata kilka obcych osób. Tomka, chirurga pracoholika, który po raz kolejny zapomina, że ma rodzinę. Powódź rozbija mu starannie skomponowany plan dnia. Anna Fryczkowska - warszawianka, z wykształcenia italianistka, z zawodu scenarzystka i dziennikarka. Współautorka scenariuszy do kilku seriali, ostatnio Przystani. Wydała powieść Straszne historie o otyłości i pożądaniu (Replika, 2007). Uzależniona od czytania, pisania i słuchania. Fragment powieści: Od lat każdy dzień zdawał się Besi osobną książką, z własnym początkiem, który nadawał treść reszcie, z własną kulminacją i własnym zakończeniem. Jej biblioteczka dni wyglądała od paru lat mało kusząco, zdecydowanie nudniej nawet od Harlequina. Zdecydowała, że ten dzień mógłby nosić tytuł Zakupy i wizyta koleżanki z dawnej pracy. Początek pod znakiem nabywania produktów spożywczych, mało emocjonujący, jeśli nie liczyć potyczek o jak najdłuższą datę ważności na serze i jogurtach. Książka dnia dzisiejszego opowiadała następnie o wyprawie do Smyka, gdzie Besia zastanawiała się, czy opłaca się wydawać takie góry pieniędzy na ubrania, które i tak zaraz będą za małe. Jej niegdyś całkiem sprawny umysł główkował, szacował i przeliczał, analizował i przewidywał, cały skupiony wokół, a może wzdłuż, spodni dziecięcych rozmiar 134. To zupełnie tyle, ile wynosiło jej IQ, gdy je sobie badała ostatnio, to znaczy w pracy. Teraz #8211; czuła #8211; jej IQ było znacznie mniejsze, skromniejsze, bo i też niespecjalnie używane. A niby kiedy? Podczas rachunków w sklepie czy zebrań w szkole? Tyle że przepisy pamiętała, więc nie musiała zaglądać do książki kucharskiej. Besia nie miała jeszcze pewności co do centralnego punktu tego dnia, bo nie było nim na pewno płacenie za ciuchy ani wychodzenie ze Smyka, ani nawet człapanie ulicą z ciężkimi torbami do metra. Coś ją jeszcze dzisiaj musiało czekać, pokrzepiała się tą myślą, starając się nie umrzeć z nudów podczas jazdy, bo znowu nie wzięła nic do czytania. Gapiła się więc tylko na czerń za oknami i dyskretnie na pasażerów, na monitory na ścianach wagonu, które wyświetlały kompletnie niedotyczące jej wiadomości, jak na przykład o problemach w rządzie, o majątku Kościoła czy o powodzi na warszawskim Powiślu. Na Powiśle miała zupełnie nie po drodze, sama nie pamiętała, kiedy była tam ostatni raz. Żałowała oczywiście tych ludzi, którym zalało domy, ale i tak nie znała tam nikogo, więc tylko przemknęła jej przez głowę obawa, czy ta powódź aby nie powiększy korków w Warszawie. Na pewno powiększy, zdecydowała, bo przecież każda zmiana w czymkolwiek powodowała jeszcze większe zakorkowanie miasta. Besia obiecała sobie jeździć wszędzie wyłącznie metrem i ewentualnie tramwajami, a jej obietnicy wtórował potworny wizg kół wagonu metra po szynach. Wyglądało na to, że wobec monotonii jej dzisiejszych zajęć kulminacją tego dnia będzie wizyta dawnej koleżanki z pracy, która miała do niej interes. Besia, nieświadoma, że ten dzień ma się potoczyć zgoła inaczej, szybciutko zmierzała w głąb króliczej nory, gdzie czekała ją niespodzianka.

Poradnik edukacyjny dla rodziców sześciolatków

January 30th, 2010
Zanim sześciolatek pójdzie do szkoły to tytuł poradnika dla rodziców, wydanego przez Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. Otrzymają go opiekunowie 14 tys. sześcioletnich dzieci ze stolicy - poinformowali w środę przedstawiciele Ratusza. Poradnik jest przeznaczony dla tych rodziców, którzy wiosną muszą podjąć decyzję, czy zapisać dziecko do pierwszej klasy szkoły, czy do oddziału przedszkolnego. Książeczka powstała w Biurze Edukacji Urzędu m.st. Warszawy. Jak przypomniała we wstępie do poradnika dyrektor biura Jolanta Lipszyc, jeszcze w roku szkolnym 2008/2009 dzieci sześcioletnie objęte były obowiązkowym przygotowaniem do szkoły w tzw. zerówce, zorganizowanej w szkole lub przedszkolu, a naukę w I klasie podejmowały siedmiolatki. Od 1 września 2009 roku nie ma zerówek (jako wyodrębnionego etapu edukacyjnego - PAP), a naukę w I klasie mogły rozpocząć te sześciolatki, które wcześniej przez rok chodziły do przedszkola lub otrzymały pozytywną opinię poradni psychologiczno-pedagogicznej. Dopiero w 2012 roku rozpoczęcie nauki w wieku sześciu lat będzie obowiązkowe dla wszystkich dzieci - zaznaczyła Lipszyc. Liczba 6-latków na terenie Warszawy to ok. 14 tys., liczba miejskich przedszkoli wynosi ponad 320, a publicznych szkół podstawowych - ponad 170. Ratusz zwraca uwagę, że do 2012 r. - w okresie przejściowym - rodzice decydują, czy posłać dziecko do I klasy, czy do oddziału przedszkolnego. Podjęcie tej decyzji nie jest łatwe, może budzić wiele pytań i wątpliwości. Ułatwieniem w podejmowaniu decyzji ma być m.in. poradnik Zanim sześciolatek pójdzie do szkoły. Publikacja ukazała się w nakładzie 15 tys. egzemplarzy. 14 tys. sztuk otrzymają rodzice warszawskich sześciolatków. Dodatkowy tysiąc przekazany zostanie placówkom przedszkolnym i szkolnym. Ponad 30-stronicowa książeczka pomóc ma rodzicom ocenić, czy ich dziecko jest wystarczająco gotowe, by w wieku lat sześciu iść do szkoły - tłumaczyła w rozmowie z PAP po konferencji psycholog Beata Banasiak, jedna z autorek poradnika. Poradnik jest kierowany do rodziców dzieci z rocznika 2004 - czyli dzieci obecnie mających pełne pięć lat - którzy muszą teraz, wiosną, podjąć decyzję, czy dziecko zapisać do klasy pierwszej, czy do oddziału przedszkolnego - doprecyzowała Banasiak. Są tam wskaźniki, różne próby dla dziecka, które mają pomóc rodzicowi w podjęciu decyzji - powiedziała psycholog. Banasiak zwróciła uwagę, że w poradniku są również informacje o różnicach w podstawie programowej. Rodzice nie wiedzą, że ta pierwsza klasa różni się od pierwszej klasy sprzed np. dwóch lat - tłumaczyła. Jak dodała, autorzy informują też rodziców, w jaki sposób warszawskie szkoły zostały przygotowane na to, by przyjąć sześciolatki w swoje mury. Kiedy dziecko osiąga tzw. gotowość szkolną? Wtedy, gdy jest odpowiednio przygotowane do rozpoczęcia nauki czytania, pisania i liczenia; nawiązuje dobre relacje z rówieśnikami; samodzielnie planuje działania i pokonuje trudności - odpowiadają autorzy książeczki. Istotnym warunkiem osiągnięcia gotowości szkolnej jest też prawidłowy rozwój fizyczny dziecka - dodają. W poradniku zamieszczono wiele ćwiczeń testowych, które dzieci mogą wykonać pod nadzorem rodzica. Można dzięki nim sprawdzić na przykład, czy: dziecko zna podstawowe kolory i figury geometryczne, orientuje się w przestrzeni; rozumie i zapamiętuje polecenia; nie ma trudności z prawidłowym trzymaniem kredki; potrafi prawidłowo rozpoznać i nazwać dźwięk. Aby poziom rozwoju procesów emocjonalno-społecznych u dziecka gwarantował mu osiągnięcie gotowości szkolnej, dziecko - jak czytamy w książce - powinno m.in.: szybko odnajdywać się w grupie, liczyć się z potrzebami kolegów, słuchać innych bez przerywania im wypowiedzi, przyjmować komunikat kierowany do grupy jako adresowany do siebie, panować nad emocjami. Na końcu poradnika zamieszczono specjalny test Czy moje dziecko może już zostać uczniem?. Rodzice mogą wypełnić ten test i wyciągnąć z niego wnioski. Poradnik został tak przygotowany, by rodzice mogli, podczas wspólnej zabawy i pracy z dzieckiem, dokonać obserwacji i oceny jego umiejętności - napisała we wstępie Jolanta Lipszyc.

Dzięki niej świat pokochał wampiry. A teraz...

January 30th, 2010
... a teraz przyjedzie do Polski! Charlaine Harris, dzięki której znamy Martwy aż do zmroku, U zmarłych w Dallas i serial Czysta krew, pojawi się w związku z promocją książki Klub Martwych i DVD z pierwszym sezonem serialu. Zawita do Warszawy na trzy dni: 5, 6 i 7 marca. Wprawdzie czasu do spotkania jeszcze sporo, ale można już planować owy duższy weekend. Z ciekawostek - na zdjęciu autorka trzyma w ręku butelkę z... Tru:Blood! Fani serii z pewnością wiedzą, w czym rzecz. Inni mogą się dowiedzieć z tekstu poniżej. Seria książek o Sookie Stackhouse stała się międzynarodowym bestsellerem a autorka jako jedyna współczesna powieściopisarka wprowadziła na listę bestsellerów New York Times jednocześnie 5 tytułów. Prawa autorskie do serii sprzedano do ponad 20 krajów. Na podstawie książek Martwy aż do zmroku i U martwych w Dallas laureat Oscara Alain Ball nakręcił serial Czysta Krew, który był dwukrotnie nominowany do Złotych Globów. Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru:Blood, w ciągu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I chociaż ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki. Przywódcy religijni i polityczni na całym świecie wyrazili już na ten temat swoje zdanie i jedynie mieszkańcy Bon Temps, małego miasteczka w Luizjanie, nie mogą się zdecydować, co o tym naprawdę myśleć. Miejscowa kelnerka, Sookie Stackhouse dobrze wie, jak wygląda życie na marginesie społeczeństwa. Jako osoba posiadająca wątpliwy dar słyszenia myśli innych ludzi, przychylnie patrzy na integrację społeczną wampirów, a w szczególności na pewnego przystojnego 173-latka, Billa Comptona. Niestety, seria tajemniczych wydarzeń, które towarzyszą pojawieniu się Billa w Bon Temps wystawi otwartość Sookie na ciężką próbę. To intrygująca i przyprawiająca o dreszcz emocji powieść Charlaine Harris. Alain Ball określa swoją nową produkcję jako popcorn dla inteligentnych ludzi z udziałem barwnych i nieszablonowych bohaterów. Seria Charlaine Harris to połączenie elementów kryminału, filmu fantasy i komedii z nieokiełznaną wyobraźnią. To powieść i serial, które utwierdzają nas w przekonaniu, że istnieje pełne doznań życie po śmierci - napisano na łamach USA Today.

Listy do córek Jarosława Iwaszkiewicza

January 30th, 2010
Listy Jarosława Iwaszkiewicza do jego córek Marii i Teresy dają wgląd w życie rodzinne pisarza, który był czułym i troskliwym ojcem. Listy obejmujące lata 1926-1980 trafiły właśnie do księgarń. Listy do córek Iwaszkiewcza były pisane od wczesnego dzieciństwa dziewczynek niemal do śmierci pisarza. Listy do starszej z córek, Marysi, były już wcześniej częściowo publikowane w prasie, zupełną nowością jest zbiór listów do młodszej - Teresy. W latach 20. i 30., gdy dziewczynki były jeszcze małe, Iwaszkiewicz pisywał do nich ze swoich zagranicznych wojaży i z Kopenhagi, gdzie pracował jako dyplomata. W tych najwcześniejszych listach Iwaszkiewicz opisuje świat tak, aby dziecko mogło przeczytać tę relację z zainteresowaniem. Motywem przewijającym się przez te wczesne listy są piękne opisy kotów i ich zachowań - m.in. Busi, ulubienicy pisarza na placówce dyplomatycznej w Danii, jest nawet relacja z wystawy kotów. Zwierzęta, jak wynika z listów, zajmowały w życiu Iwaszkiewiczów ważne miejsce, na Stawisku zawsze pełno było psów i kotów. U nas w rodzinie mówiło się, że pies ma zawsze rację - wspomina Teresa i ten ciepły stosunek do czworonogów przeniknął do iwaszkiewiczowskich listów. Do Marysi, wówczas 9-letniej, skierowane są listy pisane podczas choroby psychicznej Anny Iwaszkiewiczowej, w których pisarz usiłuje przekazać dzieciom otuchę i przekonanie, że życie rodzinne wróci jeszcze do normy. Kiedy matka chorowała dziewczynki wysłano na kilka miesięcy do rodziny w Warszawie. Starsza córka jest także adresatką dużego bloku listów pisanych pod koniec okupacji, jesienią 1944 i zimą 1945 roku. Marysia zamieszkała wtedy na kilka miesięcy w Rabce, gdzie trochę za wcześnie w stosunku do daty ślubu przyszedł na świat jej pierwszy syn - Maciej Włodek. Wyjazd do Rabki miał wyciszyć plotki. Z listów wynika, że Iwaszkiewicz łagodził w tym okresie relacje córki z tradycyjnie usposobioną rodziną, dodawał otuchy młodej matce, choć niepokoił się też o jej przyszłość. Podobną rolę bufora pomiędzy młodą dziewczyną a resztą rodziny Iwaszkiewicz spełnił także wobec młodszej córki - Teresy, która w wieku 20 lat w sekrecie przed rodzicami wyszła za mąż za dyplomatę Eugeniusza Markowskiego i zamieszkała w Rzymie, a potem w Kanadzie. Adresowane do Teresy listy przedstawiają inną epokę życia Iwaszkiewicza niż listy do Marysi, pisane w okresie, gdy pisarz był prezesem Związku Literatów Polskich. Iwaszkiewicz opisuje niezliczone akademie ku czci, zebrania i inne obowiązki reprezentacyjne, które nieco go nudziły. Polityka jest jednak tematem marginalnym, z listów można poznać codzienne życie Stawiska i jego domowników. Bohaterem wielu opowieści jest Wiesław Kępiński, przybrany syn Iwaszkiewiczów, który jako chłopiec cudem uratował się z rzezi Woli podczas Powstania Warszawskiego. Korespondencja Wiesława Kępińskiego z Iwaszkiewiczem ma zostać opublikowana w przyszłym roku. W tomie, który grupuje wszystkie zachowane listy Iwaszkiewicza do córek, zamieszczono jedną tylko stronę korespondencji - głos ojca. Listy córek cytowane są niekiedy w przypisach.

Nie żyje J.D. Salinger, autor Buszującego w zbożu

January 30th, 2010
Zmarł amerykański pisarz J.D Salinger, autor powieści Buszujący w zbożu. Miał 91 lat. O śmierci pisarza poinformował dziennik New York Times. Informację przekazał jego agent. Pisarz zmarł w New Hampshire. J. D Salinger był autorem powieści Buszujący w zbożu, która weszła do kanonu amerykańskiej literatury. Był jednym z najbardziej znanych amerykańskich prozaików. Urodził się w 1919 r. w Nowym Jorku. Pochodził z rodziny polskich Żydów. Jego rodzice mieli sklep rzeźniczy w Bydgoszczy i byli jedną z najbardziej znanych rodzin kupieckich w mieście. Autor w 1937 r. odwiedził swoje rodzinne miasto i na krótko zatrudnił się w jednej z rzeźni. To doświadczenie, jak sam twierdził przekonało go do przejścia na wegetarianizm. Salinger zaczął pisać w wieku 15 lat. Powieść Buszujący w zbożu opowiada o trzech dniach z życia szesnastoletniego chłopca, który pragnie odnaleźć się w skomplikowanym świecie. Akcja rozgrywa się w Nowym Jorku przed Bożym Narodzeniem. Powieść ta przyniosła mu rozgłos i sławę. Pisarz na stałe przeniósł się do New Hampshire. Tam wiódł życie samotnika, unikał rozgłosu i wywiadów. Zakończył też karierę pisarską. Ostatnie opowiadanie opublikował w 1965 r. w piśmie New Yorker.

Dwie nowe książki Wojciecha Bonowicza Polskie znaki oraz Łukasza Jarosza Mimikra

January 30th, 2010
Wraz z końcem kwietnia i na początku maja nakładem wrocławskiego wydawnictwa ukażą się dwie książki związanych z Biurem Literackim autorów, Wojciecha Bonowicza Polskie znaki oraz Łukasza Jarosza Mimikra. W komentarzu do Polskich znaków autor pisze: zdarza się w tym tomie, podobnie jak w poprzednich, że rozmawiam z innymi poetami i pisarzami, zarówno zmarłymi, jak żyjącymi. Transponując wycięte wersy z Jerzego Ficowskiego, Leo Lipskiego oraz Witolda Wirpszy, i wpisując je w nowe konteksty, Bonowicz tworzy nową, zaskakującą poetycką jakość. O poezji autora Pełnego morza wypowiadał się Radosław Kobierski: Utwory Wojciecha Bonowicza, że posłużę się dość infantylnym porównaniem przypominają surowy pień, po którym ślizgamy się, a słowa zostają w nas jak drzazgi. Już nie jesteśmy dziećmi i nie myślimy jak dzieci, a jednak rozpoczynamy rytuał oczyszczania. Z tych małych fragmentów tworzymy znów, na powrót - wizję całości. Dzieje się to zarówno w przypadku całych tekstów, jak i poszczególnych wersów. Bonowicz pisze tylko o poważnych sprawach. Poezja nie jest dla niego zabawką, za pomocą której można wypowiedzieć kilka błahych spraw. To twórczość spokojna i cicha - zauważa Piotr Kępiński. Z kolei poezja Łukasza Jarosza w swych najciekawszych przejawach pokazuje związki między - zdawałoby się - odległymi rzeczami, choćby między przeszłością i dniem dzisiejszym, cywilizacją i naturą, codziennymi czynnościami a metafizyką (w tym i sacrum) - stwierdza Jarosław Nowosad. Siłą wierszy Łukasza Jarosza jest operowanie obrazem, który nigdy nie zastyga, nie ustala się - rozszarpywany przez kolejne wspomnienia, skojarzenia, aluzje albo przez niepokój samych słów. Rozedrganym wierszem Jarosz opowiada o rozedrganym, ranliwym, okaleczonym świecie - dodaje sam Wojciech Bonowicz. Wojciech Bonowicz (1967) - to poeta, publicysta i dziennikarz. Absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wyróżniony w Konkursie na Brulion Poetycki (1989). Laureat Nagrody Literackiej Gdynia (2007). Nominowany do Nike za książki Tischner (2001) i Pełne morze (2007). Mieszka w Krakowie. Łukasz Jarosz (1978) - Poeta, wokalista, perkusista i autor tekstów grupy Lesers Bend. Laureat konkursów poetyckich im. K. Baczyńskiego, R. Wojaczka i Rainera M. Rilkego. Mieszka w Żuradzie pod Olkuszem.

Z D.O.M.K.U. do Miasteczka

January 30th, 2010
Z wielką przyjemnością zapowiadam kolejną książkę wydawnictwa, które niezwykle cenię - Dwie Siostry. Owa książka nosi tytuł Miasteczko Mamoko i ukaże się na rynku 22 lutego. Została stworzona przez Aleksandrę i Daniela Mizielińskich (autorzy pierwszej polskiej książki dla dzieci o architekturze - D.O.M.E.K.; wtedy jeszcze Aleksandra Mizielińska widniała jako Machowiak; D.O.M.E.K. był Książką Roku Polskiej Sekcji Ibby w kategorii grafika; zdobył również nagrodę główną w konkursie Świat Przyjazny Dziecku). Choć na tę twardostronicową publikację obrazkową przyjdzie jeszcze poczekać, myślę, że warto. Zdecydowanie. O książce - Pomysłowa książka obrazkowa. Każda rozkładówka jest bajecznie narysowaną panoramą fragmentu tytułowego miasteczka. Razem tworzą obraz jednego dnia z życia Mamoko i jego sympatycznych mieszkańców. Uważne dziecięce oko odnajdzie tu kilkanaście równolegle poprowadzonych historii, opowiedzianych wyłącznie za pomocą rysunków. Pełne najrozmaitszych szczegółów ilustracje można oglądać godzinami, śledząc przygody poszczególnych bohaterów, oglądając zakamarki miasteczka i wyszukując ukryte przedmioty. Miasteczko Mamoko to prawdziwa obrazkowa uczta znakomicie rozwijająca dziecięcą spostrzegawczość. Dzięki sztywnostronicowemu wydaniu mogą się nią cieszyć już najmłodsze dzieci.

Wroniec nagrodzony

January 30th, 2010
Na Poznańskim Przeglądzie Nowości Wydawniczych jury (w składzie: Grażyna Banaszkiewicz, Andrzej Chylewski, Iwona Horodecka, Olcha Sikorska, Krystyna Suchan, Piotr Śliwiński, Jan Waligóra i Grażyna Wrońska) wybrało Książkę Jesieni 2009. Został nią Wroniec Jacka Dukaja, zilustrowany przez Jakuba Jabłońskiego. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Zmarł Marian Grześczak

January 30th, 2010
Zmarł Marian Grześczak, jeden z najoryginalniejszych poetów lingwistycznych, prekursor poezji konkretnej w Polsce. Miał 75 lat. Należał do grona najsłynniejszych debiutantów w powojennej polskiej literaturze. Z początku tworzył pod wpływem awangardy, w późniejszych książkach coraz wyraźniejszy stawał się ton pesymistyczny, dawała o sobie znać świadomość przemijania. Był autorem Lumpenezji uznanych m.in. przez Zbigniewa Bieńkowskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Julian Przybosia, Adama Ważyka za debiut roku. Opublikował również następujące tomy wierszy: Sierpień, tętnienie, Kwartał wierszy.

Naleśniki kokosowe

January 30th, 2010
Po prostu pyszne!

Serowa zupa kozienicka

January 30th, 2010
Prosta i bardzo smaczna.

Najgorętsi kawalerowie z królewskich rodów

January 30th, 2010
Ostatnio opisaliśmy dla was historie zwykłych kobiet, którym udało się wyjść za mąż za prawdziwego księcia. Dzisiaj przedstawiamy sylwetki książąt, którzy wciąż są kawalerami.